Awangarda nie biła braw, a awangardzistki bynajmniej nie czekały na oklaski! Chętnie eksperymentowały z nowymi środkami wyrazu, a za pomocą fotografii, filmu i artystycznego działania wykraczały poza ograniczenia skonwencjonalizowanych sztuk plastycznych. Na stawiane przez koleżanki z Zachodu pytania o feminizm odpowiadały, że Polki są w pełni równouprawnione i nie potrzebują walki o prawa kobiet. Aktywne, przebojowe, konsekwentnie realizujące stawiane sobie cele i niepozbawione przy tym poczucia humoru wprost ucieleśniały ideał nowoczesnej kobiety.

Zdecydowanie jednak wyróżniały się spośród swych rówieśniczek, a ich teczki malarskie chwalono na wrocławskiej uczelni nie tylko jako mocne, ale wręcz jako mocą dorównujące pracom mężczyzn. Nie tylko jednak profesorowie, ale również XX-wieczna awangarda hołdowała takim typowo “męskim” wartościom, jak zdecydowanie, śmiałość czy siła. Czy uprawianie sztuki w latach 70. było – mimo dawanych przez władzę ludową gwarancji – ciągle jeszcze możliwe tylko dla mężczyzn i ewentualnie dla męskich kobiet?

Jeśli możemy z dzisiejszej perspektywy ocenić, że zarówno szkolnictwo artystyczne doby PRL, jak i ówczesny obieg sztuki były raczej płci męskiej, to co było atrakcyjne dla ówczesnego widza? A może ktoś uczył, jak być w sztuce kobietą? Choć mówi się, że w sztuce nie ma podziału na płeć, tylko na sztukę dobrą i złą, to warto jednak porozmawiać na temat równości w dostępie do artystycznego rozwoju i realnych możliwości zawodowej samorealizacji polskich artystek w latach 70. Jak w perspektywie pierwszych niezależnych artystek wyglądało wyłanianie się niezależnej kultury Wrocławia?

Na temat rodzimej i światowej neoawangardy, publicznego szkolnictwa artystycznego, modelowego i rzeczywistego odbiorcy sztuki, polityki płci w Polsce lat 70. i specyfiki Wrocławia rozmawiać będą Anna Bolcewicz, Katarzyna Chierowska, Anna Kutera i Anna Markowska.

Prowadzenie: Zośka Reznik