Dyskusja kinetyczna to forma rozmowy, podczas której wszyscy paneliści oraz prowadzący będą biegać. Taka forma rozmowy może dać interesującą odpowiedź  jak wysiłek fizyczny wpływa na to co artykułujemy i jak artykułujemy. Paneliści podzieleni na dwie drużyny  będą  zmieniać się, niczym w sztafecie, przekazując sobie pałeczkę. Czy uda im się dobiec do wspólnych konkluzji? Czy może raczej ich drogi rozbiegną się, prowadząc na meandry? I czy zawsze zwycięża ten kto ma rację?

O ile „Dysk Olimpijski” Parandowskiego wprowadzał nas w starożytną Grecję, to Andrzej Bobkowski w„Ikkosie i Sotionie” zaskakuje w tych fragmentach, gdy antyczny bohater staje się atrakcyjną figurą współczesnej cywilizacji, mimochodem kreśląc kurczące się, zglobalizowane pola wolności. I o „Ikkosie” można grzecznie powiedzieć to, co sam Bobkowski powiedział o Parandowskim – jest dla nas, dzisiejszych kibiców być może już nie sportu, książką na wyrost. Więc cóż robić? Rozmawiać o nie sporcie w czasach kultu sportu? Spróbujmy.

Przypomnijmy, Ikkos to pragmatyk, który idzie z duchem czasu i dąży bezwzględnie do celu, natomiast Sotion jest wcieleniem równowagi ducha i ciała, postawy, z której wyrasta najwartościowszy, według Bobkowskiego, korzeń europejskej kultury. Sotion jest człowiekiem, który nie potrafi wyeksponować swoich zalet, gdyż są one niewidzialne i mało popularne. Nie potrafi zamknąć się w raz obranej roli społecznej, w raz przyjętej pozie. Czy warto dzisiaj kibicować Sotionowi, który umiłował cnotę wolności?

Jednak ciekawszy dla dzisiejszego kibica wydaje się być portret Ikkosa, który smaki życia poświęca dla zysku, poklasku, aby w ramach raz obranego celu stać się niewolnikiem systemu, którego jest beneficjentem. Wydaje się, że z naszego punktu widzenia właśnie to napięcie jest najwartościowsze i przykłada nam stare antyczne lustro legendarnego olimpijczyka, wcielonego na naszych oczach w nowe i nieoswojone formy sportu. A wówczas opowieść sprzed dwudziestu sześciu wieków zlewa się z naszą codziennością, w przeddzień Euro.

I właśnie najcenniejsza jest szeroka perspektywa starożytnego tygla świata, jego barw i odcieni, jakże niepopularnych i nie w cenie naszych czasów. Zupełnie jakbyśmy byli zmutowanymi Sotionami, z wodą w ustach, bez prawa głosu, niemi i bezsilni wobec jedynie słusznego modelu kibicowania. I warto może spytać, co by się stało, gdyby zamknąć na 10 lat wszystkie okienka transferowe, oddać się prostolinijnej rywalizacji, bez tego wszystkiego, co nazywamy zyskiem? Czy kibicujemy tylko Ikkosom? Który z nas jest Sotionem?

Zapraszamy do dyskusji.

Andrzej Ficowski

Organizacja: Muzeum Współczesne Wrocław i Stowarzyszenie Kulturalno – Artystyczne Rita Baum

Partnerzy:
Dolnośląska Szkoła Wyższa

Redakcja Rity Baum

G-punkt

Radio Wrocław