Manifesty zakładają projekt całościowej zmiany społecznej – całościowej, a więc takiej, która obejmuje również sferę dźwiękową. Każdy całościowy projekt przemian posiada, nie zawsze wyrażoną jawnie, projektowaną wizję audialnej organizacji rzeczywistości, w której mieszczą się m.in. regulacje dotyczące hałasu czy też prawo do publicznego zabierania głosu przez dane grupy społeczne, bądź ich reprezentacje. Manifesty znajdują się zatem na przecięciu estetyki oraz polityki.

W polszczyźnie bardzo często stosuje się dźwiękową, werbalną bądź performatywną metaforykę do opisu treści manifestów, bądź też samego aktu wystąpienia, natomiast bardzo mało miejsca poświęca się cały czas roli dźwięku w samym procesie ich powstawania. Wiemy co „głosiły” tezy przybite przez Marcina Lutra do drzwi katedry w Wittenberdze, chociaż nie słyszeliśmy nigdy dźwięku przybijania ich do drewna. To samo dotyczy odgłosów maszyn drukarskich czy ludzi kolportujących manifesty na ulicach.

Projekt numeru 25. Glissanda zakładał zbadanie problematyki manifestów w tej szerokiej perspektywie, ze szczególnym odniesieniem do Europy środkowo-wschodniej. Rekonstrukcję wizji audiosfery ukrytych w różnych nowoczesnych całościowych tekstach politycznych oraz ponowne przebadanie tekstów programowych środkowoeuropejskich awangard – zarówno tych bezpośrednio podejmujących tematykę muzyki, jak i tych pozornie traktujących jedynie o sztukach wizualnych. Wreszcie, refleksję nad przemianami pojęcia manifestu w krajach powojennego bloku wschodniego – pozostających w cieniu Manifestu Komunistycznego w czasach, gdy inflacja artystycznych manifestów doprowadziła do kryzysu samego pojęcia. Oznacza to refleksję nad manifestami doby neoawangardy oraz tekstami współczesnymi.