Pierwszy pełnometrażowy film Wilhelma Sasnala to obraz dwóch dni z życia bliżej nieokreślonej, pewnie polskiej wsi. Nie wiadomo, kiedy dzieje się akcja filmu, drobne elementy sugerują, że po II wojnie światowej. Główni bohaterowie to tytułowy Świniopas pracujący u brutalnego i prymitywnego gospodarza, trzymana pod kluczem, traktowana jak służąca córka tego ostatniego – Kaśka, oraz dziewczyna ze wsi, Julka, i tajemniczy włóczęga z gitarą drażniący swoją obecnością lokalną ludność. Wszystkich mieszkańców wsi łączy strach i nienawiść wobec obcych oraz pogarda, którą darzą siebie nawzajem. Wynika ona zapewne z niemożliwej do zaspokojenia chęci ucieczki, której nikt nie podejmuje oraz nikt nie pozwala podjąć innym. Świat w filmie Sasnala to „gnojowisko”, w którym kotłują się fragmenty zdegenerowanej, wiejskiej rzeczywistości. Chałupy przypominają więzienia, stodoły to kryjówki na łupy z szabru, w oborach zamyka się obcych, a w grobach zamiast ciał przechowuje złoto. Powietrze jest ciężkie, lepkie; wszędzie pełno much. Gdzieś w oddali unosi się tłusty dym, słychać ujadanie psów.

Odurzająca opowieść o amorficznej rzeczywistości odpowiada strukturze filmu, którego poszczególne części można traktować, jak pojedyncze obrazy, podobne do tworzonych przez Sasnala już wcześniej, na taśmie celuloidowej i płótnie. W Świniopasie odnaleźć można ujęcia i sceny przedstawiające typowe, środkowoeuropejskie krajobrazy niczym z malarskiego cyklu Mościce, a bohaterowie przedstawieni zostali w nim, jak na malowanych i filmowanych przez artystę portretach: jedni naszkicowani szybko, komiksowo, inni z pietyzmem. Równie intrygujący jest język filmowy Sasnala, który bawi się filmowymi środkami korzystając raz z formy wideoklipu (elementem konstytutywnym formy i narracji jest niezwykle ważna we wszystkich realizacjach ścieżka dźwiękowa), gdzie indziej slideshowu, który stosuje nietypowe, nieoczywiste ujęcia, momentami tworząc swoisty film w filmie. Najważniejszą cechą Świniopasa jest metanarrcja filmowa i muzyczna. Przy tym wszystkim reżyser stara się być nieprzeźroczysty: ujawnia swoją obecność w filmie, uczestniczy w akcji ukazując sam proces kręcenia: metaforycznie, ale i fizycznie, pokazując swój cień i odbicie w szybie. Wprowadza do filmu kamerę – traktowaną także jako metaforę twórcy; sprawia, że staje się ona nie tyle rekwizytem, co bohaterką akcji, a ostatecznie zostaje unicestwiona.

Dominik Kuryłek
Ewa Małgorzata Tatar