O tym, że kamp tkwi w uśmieszku patrzącego, pisał Andrew Ross i dużo w tym prawdy. Po pierwsze – kluczowym w kampie jest humor, po drugie, odpowiednia perspektywa. Jednak, aby w taki sposób odczytywać dzieła sztuki, należy najpierw ustalić, czym jest kamp, bo o tym dyskutuje się od dawna. Słowo „camp” po raz pierwszy w druku pojawiło się w 1907 roku na określenie skandalicznego zachowanie się na ulicy, co daje już jakąś wskazówkę, czym kamp może być. Znaczenie kampu jednak zmieniało się w czasie i na przykład w 1964 roku Susan Sontag dowodziła w swoich „Notatkach o kampie”, że kamp to raczej ogląd świata w kategoriach sztuczności, zachwyt nad tym, czym zachwycać się niepodobna, rodzaj estetycznego zblazowania i to na dodatek zupełnie apolitycznego. Właśnie kwestia apolityczności kampu, z którą nie zgadza się Anna England oraz pominięty przez Sontag potencjał krytyczny, będzie głównym punktem wyjścia podczas omawiania przez nią wybranych prac.

W Polsce kamp pojawił się po 1989 roku, po wygaśnięciu sztuki krytycznej, która w latach dziewięćdziesiatych dominowała w mainstreamie, otaczając go aurą cierpienia, patosu i powagi. Mimo tego kamp już wtedy zaczął być obecny, tyle że na marginesach jego nurtu. Elementów okołokampowych w sztuce polskiej zresztą można szukać nawet wcześniej, w tak niekampowym ustroju jak komunistyczny na przykład. W jakiś sposób kampowe były bowiem dzieła zarówno Aliny  Szapocznikow jak i Władysława Hasiora, pytanie jednak – w jaki?

Anna England – doktorantka historii sztuki na Uniwersytecie Wrocławskim, ukończyła Akademię Sztuk Pięknych oraz Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Interesuje się kiczem i kampem w kulturze”.