W Polsce wciąż wiele oporów budzi teza, że płeć jest w znacznym stopniu wytworem kulturowym. Dla niektórych osób teza ta jest zanegowaniem „naturalności” płci, tak, zdałoby się, oczywistej. Tymczasem wydana właśnie przez PWN książka Stevena Seidmana „Społeczne tworzenie seksualności” oparta jest na twierdzeniu jeszcze bardziej „nieoczywistym”: także seksualność jest tworem kulturowym. To społeczeństwo decyduje o tym, w jaki sposób, w jakich warunkach i z kim zaspokajamy pragnienia erotyczne, tworząc „seksualne skrypty” i zmuszając nas do ich przestrzegania. Seks nie zawsze jest bramą do wolności. Tradycja, która wiedzie od Freuda, przez Foucaulta aż po współczesne badania queer stara się na przekonać do tego, że „naturalny” seks należy traktować z co najmniej taką samą podejrzliwością, jak „naturalną” płeć.