Szkoła fotografii w Opawie. Dziesięć lat temu, gdy usłyszałem w Warszawie jak Polacy określają Instytut Twórczej Fotografii na Fakultecie Filozofii i Nauki Śląskiego Uniwersytetu w Opawie, protestowałem przeciw temu. Twierdziłem, że w przeciwieństwie do nowojorskiej szkoły fotografii, czy szkoły w Dusseldorfie, prace naszych studentów nie są tematycznie czy stylistycznie jednorodne. W rzeczywistości , zawsze byliśmy dumni z dużej różnorodności inspiracji prac naszych studentów. Moje protesty były jednak bezskuteczne, a termin „opawska szkoła fotografii” zaczął funkcjonować również poza granicami Polski, zakorzeniając się również na Słowacji i w Czechach. W rzeczywistości trudno się temu dziwić gdy weźmiemy pod uwagę to, że krótsza wersja ma o osiem słów i sześćdziesiąt dwa znaki mniej niż oficjalna nazwa. Po pewnym czasie przestałem protestować.

W końcu czy ważna jest nazwa? Oczywiście o wiele ważniejsze są rezultaty i pod tym względem Instytut Twórczej Fotografii stoi wysoko. Niewielu dziś już pamięta, że 20 lat temu była to druga uczelnia w Czechosłowacji (zaraz po Departamencie Fotografii na Filmowej i Telewizyjnej Akademii Sztuk Stosowanych w Pradze), dedykowana wyłącznie fotografii. Nawet dzisiaj, gdy konkurencja wśród różnych szkół jest dużo większa, wciąż o jedno miejsce na naszej uczelni ubiega się dziesięć osób.

Vladimír Birgus

Jak słusznie zauważa Profesor Vladimir Birgus, ciężko jest dziś nie używać sformułowania „opawska szkoła fotografii”, tak jak ciężko jest ją pominąć mówiąc o współczesnej fotografii w Europie Środkowowschodniej. Nie to jednak się liczy, że szkoła ma bogatą tradycję i odcisnęła piętno na historii, a to że dzisiejsi studenci wciąż tworzą fotografię, która nie tylko prezentuje wysoki poziom estetyczny, ale przede wszystkim jest wrażliwa na ludzkie emocje i opowiada o wewnętrznych światach fotografujących. Wystawiają oni w sposób metaforyczny swoje „delikatne dobra” do publicznego oglądu, przez chyba najbardziej narażające ich medium.

Maciej Bujko