„Pełnia sztuczna” prezentuje wybór prac artystycznych zgromadzonych przez Dolnośląskie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych. Tytuł wystawy odwołuje się do obrazu „nasyconego zbioru”, w postaci którego zwykliśmy wyobrażać sobie różnego rodzaju kolekcje. Dzieła, składające się na owe zbiory, określają ich charakter i świadczą o wyjątkowości dokonanych wyborów. Stałe uzupełnianie kolekcji wiąże się także z dążeniem do doskonałości narracji, która poprzez implikowaną w swym założeniu  sztuczność, nie jest w stanie nigdy się dokonać.

Nawet jeśli pomyślimy o kolekcji sztuki współczesnej jako skończonym zbiorze prac złożonym w magazynie o stałej wilgotności i temperaturze, to każda jej prezentacja w salach wystawienniczych będzie rekonstrukcją spojrzenia na pozornie znane prace. Paradoks, zaszyty w materii tego typu zbioru, sprawia, że wciąż bywamy zaskakiwani skądinąd znanymi sobie dziełami. Wystawa w Muzeum Współczesnym Wrocław stanowi próbę określenia jednostkowego charakteru kolekcji dolnośląskiej Zachęty, ale też, poprzez stworzenie sztucznej narracji odwołującej się do polskiej historii sztuki ostatnich 30 lat, próbę ponownego jej przeczytania.

Tytuł wystawy, „Pełnia sztuczna”, jest jednocześnie tytułem jednej z prac prezentowanych na wystawie, autorstwa Kamy Sokolnickiej. Wyrażenie to zostało zaczerpnięte z polskiej wersji eseju Jeana Baudrillarda „Spisek sztuki” z 1996 roku. Zawiera ono nieprzetłumaczalną grę słów, będących pomyłką w próbie odczytania. Jako tytuł „Pełnia sztuczna” odwołuje się z jednej strony do pojęcia pełni jako kompletnego zbioru (kolekcja Zachęty), z drugiej zaś do „sztucznej” rzeczywistości sztuki i przez to dwuznacznego charakteru prezentowanych na wystawie dzieł. Tytuł ewokuje też inne wątki, które będą możliwe do odczytania na samej ekspozycji. Mimo to, w kontekście wystawy, możemy śmiało założyć ironiczne fiasko podjętego skontrum, wyobrażonego jako pełnia. Co najwyżej – jako pełnia sztuczna.