Nadużycia, jakich się dopuszczamy, nie polegają wyłącznie na nieoczywistym połączeniu prac Zbigniewa Gostomskiego i Johna Cage’a, co doprowadziło do powstania kompozycji Matěja Franka pt. Mogłoby się zacząć gdziekolwiek, ale przede wszystkim na zainicjowaniu określonej strategii twórczej: konsekwentnego nadpisywania treści na istniejących już dziełach. Pozwala to na znaczne rozszerzenie ram interpretacyjnych oraz sprawdzenie, jak poszczególne media mogą się przenikać.

Każda prezentowana tu praca jest indywidualnym sposobem odczytania (lub wykonania) otwartej partytury graficznej Franka, a zarazem utworem-palimpsestem, który wskazuje nowe perspektywy odbioru i poddaje się dalszej konceptualizacji. Parafrazując Jorge Luisa Borgesa, można stwierdzić, że „[sztuki] nie da się wyczerpać z tego wystarczającego i prostego powodu, że nie da się wyczerpać ani jednego [faktu artystycznego]. [Fakt artystyczny] nie jest czymś izolowanym: jest relacją, jest osią niezliczonych relacji”.

Kluczowe staje się pytanie: jak to wszystko oddziałuje na siebie?
 
 
Michael Pisaro-Liu Świat-nie-świat >>>
 
 
Bill Dietz Najprostszym sposobem, aby odciąć się od informacji, jest ograniczenie wrażliwości receptorów >>>
 
 
Jarosław Kozłowski Ekspedycja >>>
 
 
—————————————————————
 
 
Matěj Frank
Mogłoby się zacząć gdziekolwiek

„Mapa jest otwarta, daje się łączyć we wszystkich wymiarach, demontować, odwracać, jest podatna na ciągłe modyfikacje. Może zostać rozdarta, odwrócona”
(G. Deleuze, F. Guattari).
 
 
Chyba żaden inny projekt zgłoszony na Sympozjum Plastyczne Wrocław ’70 nie wywołał takiego poruszenia, co Zaczyna się we Wrocławiu (Fragment układu) Zbigniewa Gostomskiego. Przeglądając stenogramy z obrad Sympozjum, w paru miejscach można znaleźć wypowiedzi odnoszące się właśnie do pracy Gostomskiego. Uczyniono z niej modelowy przykład „sztuki niemożliwej”, a zarazem przyczynek do bardziej pogłębionych rozważań na temat (nie)realizowalności zgłoszonych projektów – wszak Sympozjum Plastyczne Wrocław ’70 miało doprowadzić do stworzenia „nowej struktury przestrzenno-urbanistycznej”, więc założenia ogólne przewidywały realizacje w technikach trwałych, celem „powstania w organizmie miejskim Wrocławia wybitnych dzieł sztuki”.

Gostomski zdaje się ironicznie odnosić do tego zapisu w regulaminie. Jego propozycja miała polegać na stworzeniu regularnego układu zestandaryzowanych form rzeźbiarskich, które powinny zostać umieszczone w miejscach odpowiadających określonym punktom na mapie Wrocławia. Miejsca te były oznaczane określonym symbolem („O” lub „/”). Układ zaczynał się we Wrocławiu, lecz mógłby się zacząć gdziekolwiek, ponieważ nie był to projekt site-specific – skala pracy była globalna, nie lokalna. Należy go raczej porównać do formuły matematycznej (dającej się zastosować do kompleksowej organizacji przestrzeni) lub też do swobodnej transmisji wirusa (obszar zainfekowany przez „O” i „/” miał rosnąć wykładniczo). Artysta precyzował: „Założeniem tej pracy jest jej stały i nieskończony, równomiernie we wszystkich kierunkach postępujący rozwój, który obejmować będzie swym zasięgiem coraz to dalsze (w stosunku do punktu wyjściowego) obszary”.

Zaczyna się we Wrocławiu to bezlitosny projekt. „O” i „/” pokrywają przestrzeń w sposób absolutnie logiczny, nie bacząc na jakiekolwiek jej właściwości (począwszy od ukształtowania terenu, zabudowy i ciągów komunikacyjnych, a kończąc na kwestiach administracyjno-politycznych). Można się w tym dopatrzeć doprowadzonej do absurdu idei ścisłej organizacji tkanki miejskiej spod znaku Haussmanna, Mosesa czy Le Corbusiera. Można pomyśleć o „O” i „/” jak o surrealistycznych obiektach, wprawdzie prefabrykowanych, ale przez swoje usytuowanie nacechowanych swoistą dziwnością. Pracę Gostomskiego oczywiście zwykło się sytuować w sferze refleksji konceptualnej, nie biorąc pod uwagę rzeczywistej realizacji. A może jednak Zaczyna się we Wrocławiu daje się nie tylko pomyśleć, lecz też wykonać?

Forma projektu, mapa z zaznaczonymi punktami oraz zestaw instrukcji dookreślających sposób wykonania, to przecież modelowa partytura. Niby nie jest to utwór muzyczny, ale też nie sposób odmówić mu chociażby właściwości rytmicznych czy ogólnego zorientowania na nietradycyjne sposoby postrzegania, co pozwala usytuować pracę Gostomskiego w kontekście eksperymentalnych tendencji w muzyce XX wieku, które doprowadziły do radykalnego rozszerzenia granic medium.

Przede wszystkim interesuje nas tutaj kwestia wykorzystania mapy jako partytury, uruchamiającej zróżnicowane sposoby interpretacji. Ciekawym kontekstem są dwa indeterministyczne utwory Johna Cage’a, które zostały zapisane właśnie w formie mapy. Mowa o 49 Waltzes for the Five Boroughs (1976) oraz – nieco bardziej skomplikowanym – A Dip in the Lake: Ten Quicksteps, Sixty-two Waltzes, and Fifty-six Marches for Chicago and Vicinity (1978). Amerykański kompozytor zastosował w nich procedury losowe do wyznaczenia na mapie punktów, a następnie połączenia ich w określone struktury (linie). Są to jednocześnie partytury niezawierające żadnych wyraźnych instrukcji wykonawczych. Cage sugerował jedynie, że linie naniesione na mapę można potraktować jak abstrakcyjny zapis muzyczny, że mogą być to również obszary, w których należy poczynić nagrania terenowe (i w rezultacie uzyskać określoną mapę dźwiękową) albo trasy spacerów polegających na głębokim słuchaniu dźwięków miasta, co zaciera granicę pomiędzy twórcą a odbiorcą.

Mając w pamięci lekcję Cage’a, chcielibyśmy sprawdzić na ile układ Gostomskiego można czytać w odniesieniu do rozwiązań formalnych zaczerpniętych z pola muzyki eksperymentalnej i jakie konsekwencje z tego płyną. Zaczyna się we Wrocławiu jest powszechnie uznawane za jedną z najważniejszych manifestacji sztuki konceptualnej w Polsce, a istotą konceptualizmu jest przekształcenie nie tylko statusu ontologicznego dzieła sztuki (co może się objawiać poprzez jego dematerializację), ale również nawyków percepcyjnych odbiorcy. Właśnie ta dążność konceptualizmu do zaburzania klasycznych modeli epistemologicznych wydaje się dzisiaj szczególnie istotna, bo faktycznie wychodzi poza ramy czystej sztuki.

Dlatego też pozwalamy sobie na nadużycie.

Matěj Frank na potrzeby prezentacji w Muzeum Współczesnym Wrocław stworzył nową kompozycję powstałą w wyniku kontaminacji Zaczyna się we Wrocławiu Zbigniewa Gostomskiego i 49 Waltzes for the Five Boroughs Johna Cage’a. Czeski artysta próbuje tu połączyć dwie przeciwstawne sobie metody, czyli skrajny determinizm i otwarcie na przypadek, co ma prowadzić do stworzenia wielonapięciowej struktury utworu, w którym tkanka miejska Wrocławia zaczyna ujawniać nieoczywiste relacje, przy jednoczesnym uruchomieniu elementów porządkujących – specyficznych rytmów, dzięki którym można się odnaleźć w przestrzeni zakłóconej mapy.

Partytura kompozycji zostanie rozrysowana w przestrzeni ekspozycyjnej, co nada jej charakter environmentu. Przez kolejne tygodnie będzie to pole gry dla dalszych praktyk interpretacyjnych. Gostomski pisał, że Zaczyna się Wrocławiu jest „w formie niezmienne, w sytuacjach zaś nieustannie zmienne”. Idąc tym tropem, można stwierdzić, że główne cele działania Matěja Franka to kanalizowanie wspomnianej potencjalności w różnych kierunkach oraz weryfikacja skuteczności strategii artystycznych aktywizujących określone mechanizmy odbioru.
 
 
Matěj Frank – artysta wizualny, mieszkający i pracujący we Wrocławiu i Opawie. W swojej twórczości zajmuje się zagadnieniem przestrzeni w relacji do czasu, ruchu, ciała i dźwięku. Wykorzystuje różne media: performans, rysunek, sound art, chociaż punktem wyjścia jego działalności jest rzeźba. Frank zazwyczaj skupia się na zjawiskach podstawowych, rozwijając je z właściwą sobie wrażliwością oraz odtwarzając i przedstawiając je z własnej perspektywy. Inspirację czerpie z najbliższego otoczenia i zachodzących w nim zmian. Interesuje go nawarstwianie się informacji, czego rezultatem jest nieczytelność i chaos, przy jednoczesnym zachowaniu prostoty formy i/lub procesu. Zajmuje go połączenie obrazu i dźwięku, wciąż poszukuje nowych sposobów słuchania tego, co jest już wiadome. Jako członek stowarzyszenia kulturalnego Bludný kámen, Frank zajmuje się także organizacją wystaw sztuki współczesnej oraz eksperymentalnych koncertów. Obecnie uczy rzeźby na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Brał udział w wielu międzynarodowych projektach i wystawach, m.in. w Czechach, Polsce, Niemczech, Hiszpanii, Izraelu czy Grecji.
https://matejfrank.wixsite.com
 
 
—————————————————————
 
 
Nadużycia: cykl wydarzeń muzycznych towarzyszących wystawie Nowa normatywność

Nadużycia interpretacyjne to w pewnym sensie klucz do poszerzenia zakresu kontekstowego utworów artystycznych. Używając ich w sposób konsekwentny – jako strategii kuratorskiej, można doprowadzić zarówno do przewartościowania obowiązujących paradygmatów sztuki, jak i zakłócenia obiegowych nawyków percepcyjnych odbiorcy, co jest głównym celem twórczości prawdziwie eksperymentalnej.

Materiałem, na którym można przetestować użyteczność takich praktyk nadinterpretacyjnych, jest dorobek Sympozjum Plastycznego Wrocław ‘70. Wiele projektów zgłoszonych na Sympozjum to przykłady twórczości wciąż pozostającej wyłącznie w sferze koncepcyjnej. Zdecydowana większość z nich nigdy nie została zrealizowana w przestrzeni Wrocławia, a niektóre są właściwie nierealizowalne w technikach trwałych, co przyczyniło się do uznawania ich za kamienie milowe sztuki konceptualnej w Polsce.

Raczej nie ma większego sensu próbować wiernie urzeczywistniać te wielkoskalowe prace, bowiem sami twórcy nierzadko traktowali je jedynie w kategoriach spektulatywnych ćwiczeń. Znacznie ciekawsze efekty może przynieść kacerska postawa, która by polegała na usytuowaniu tych dzieł w zupełnie nowym kontekście, realizując ich określone elementy w sposób wykraczający poza intencję autorską. Do podstawowych zabiegów, jakie można tu zastosować należą: remediacja, fragmentacja, zestawienie oraz nadpisywanie treści. To użytkologiczne podejście umożliwia przeprowadzenie pogłębionej refleksji na temat tożsamości dzieła sztuki, jego granic oraz mechanizmów odbioru.

Cykl Nadużycia, towarzyszący wystawie Nowa normatywność. Sympozjum Plastyczne Wrocław ‘70 koncentruje się na dwóch pracach prezentowanych w ramach wrocławskiego sympozjum: Zaczyna się we Wrocławiu (Fragment układu) Zbigniewa Gostomskiego oraz Koncert na 28 poduszek i zachód słońca Jerzego Rosołowicza. Sytuując je w sferze rozwiązań formalnych wypracowanych na gruncie muzyki eksperymentalnej, wykazane zostaną zarówno interrelacje medialne w obszarze sztuki neoawangardowej, ale też ciągła aktualność prac konceptualnych z lat 60. i 70.
 
 
—————————————————————
 
 
Wydarzenie towarzyszące wystawie Nowa normatywność. Sympozjum Plastyczne Wrocław ’70. Wystawę dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych. Zakupy prac do kolekcji MWW dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

http://muzeumwspolczesne.pl/mww/wp-content/uploads/2018/08/MKiDN-PL.jpg