Ja-Każdy. O projekcie Polaka Twarz Piotra Wyrzykowskiego

Piotr Wyrzykowski debiutował na początku lat 90. seriami performansów, w których kluczową rolę odegrało na nowo zdefiniowane ciało. Artysta traktował je jako system otwarty, informację i pole sztuki, ulegające nieustannym przemianom i podsycane potrzebą „wychodzenia na zewnątrz”, migotliwą strukturę obecną równocześnie w przestrzeni rzeczywistej i poza nią.

Proces wyzwalania się z ciała i fizjologii [1] oraz ostateczne utożsamienie z informacją miały swój epilog w pracy There is No Body i figurze Davida EveryBody (1996) ― zakodowane w formie danych ciało artysty zostało wprowadzone w sieć i udostępnione internautom. W przestrzeni dyskursu humanistycznego oficjalnie zainaugurowano temat kulturowego nomadyzmu, wirtualnej plemienności oraz tożsamości indywidualnej w społeczeństwie informacyjnym.

W Polaka Twarzy wiele z tych wczesnych idei i doświadczeń zostało podtrzymanych, m.in. pragnienie „wyjścia na zewnątrz” czy działanie przenoszone z jednostki na grupę. Istotne są jednak różnice: performansy wykonywane przez artystę publicznie uzyskały status działań delegowanych; przestrzeń, w której „ucieleśnia się” artysta, nie jest „gdzieś”, ale zostaje w pewnym sensie określona geograficznie i kulturowo, a ciało w swej fizyczności, mocą opowiadania, znajduje dla siebie miejsce w innym ciele. Wcześniejsze i nowe doświadczenia uzyskują formę narracyjną i partycypacyjną.

Pierwsza część projektu, zainaugurowana w MWW, jest rodzajem filmowego scenopisu – planu, na który składają się instalacje i projekcje wideo, reprezentujące wybrane sceny stworzonej przez Piotra Wyrzykowskiego interaktywnej fabuły. Miejscem, opowiadanej historii jest pustynia, w literaturze oznaczana jako przestrzeń paradoksalna, wietrzna i pusta, oferująca wolność dla ducha i niewolę dla ciała [2]. Można ją również uznać za alegorię, synonim świata ciągłych przemian i ponownego scalania się tożsamości samotnych wędrowców, buntowników lub wyczerpanych ciągłą aktywnością artystów. Może to być również pandemiczny świat pełen sprzeczności, świat, w którym, jak pisze Slavoj Žižek, trzeba będzie „w bólach odtworzyć nowy sposób życia” [3].

Bohaterami opowieści są NOMADA – samostanowiący o sobie mieszkaniec pustyni, a zarazem sam artysta, których ciała i świadomość połączyło niesamowite zrządzenie losu. Okaleczony podczas ulicznych zamieszek NOMADA dzięki transplantacji otrzymuje twarz Polaka (artysty) – jego integralność zostaje naruszona, domagając się odnalezienia/ułożenia się z „nowym” Ja. Żeby jednak ten proces mógł się ostatecznie dokonać, NOMADA musi powtórzyć serię artystycznych gestów („ucieleśnień”), wybranych przez dawcę-artystę i zapisanych w pamięci telefonu, ustanawiając je częścią procesu transplantacji. Najtrudniejsze dla niego jest zaakceptowanie swojego losu, ale kiedy się to stanie, NOMADA mówi o sobie „Ja-Każdy”. W ten proces wpisują się również widzowie mogący implementować (aplikacja) własne twarze w miejsce twarzy NOMADY-ARTYSTY.

Zmęczenie, znudzenie, irytacja, strach i niepewność, ale również hiperaktywność, poszukiwanie alternatywnych rozwiązań i nieustająca „walka ze sobą” wypełniły pandemiczną codzienność. Bohater opowieści Wyrzykowskiego nie obawia się co prawda wirusa, ale widzi zagrożenie w narzucanym mu reżimie delegowanych na niego działań. Ponieważ jednak jego podmiotowość uległa zmianie, uświadamia sobie, że bunt nie znajduje uzasadnienia, bo on sam nie jest już dłużej „podmiotem posłuszeństwa”, ale podmiotem osiągnięć, a to oznacza, jak diagnozuje Byung-Chul Han, „że jest panem i władcą samego siebie. W tym sensie nie jest nikomu podporządkowany, ewentualnie samemu sobie” [4]. Bycie panem i władcą samego siebie niekoniecznie jednak prowadzi do wolności, bo człowiek współczesny zatopiony w hiperaktywności i pracy, dążący do efektywności i ogarnięty koniecznością wytrwania staje się „jednocześnie panem i niewolnikiem”, co oznacza, że „wyzysk jest możliwy nawet bez dominacji” [5]. Jednocześnie, jak cytuje Žižek, odnosząc się do koncepcji „wypalonego społeczeństwa” Hana: „Jednostka stała się (…) »niewolnikiem osiągnięć«; nie wierzy, że jest podporządkowanym czemuś »poddanym«, lecz uważa się raczej za »projekt: wciąż się przekształcający i wymyślający na nowo«” [6].

Scenariusz Polaka Twarzy kończy się alternatywnymi zakończeniami. Nie dowiemy się, czy nowa podmiotowość, jaką stworzył NOMADA wspólnie z artystą i odbiorcami, wystarczy w świecie, który musi odtworzyć się od nowa, najlepiej ponad podziałami i w duchu wzajemnego zaufania.

Przypisy:
[1] Piotr Wyrzykowski, SOMA – przejawy sztuki nie-substancjalnej, Państwowa Galeria Sztuki, Sopot 1994 (tekst opublikowany), archiwum artysty.
[2] Amira El-Zein, Mythological Tuareg Gods in Ibrahim al-Koni’s Work, „Journal of Comparative Poetics”, 2015, No. 35, s. 201. Dostępny w internecie: https://www.jstor.org/stable/24772817 (dostęp: 26.03.2021).
[3] Slavoj Žižek, Pandemia! COVID-19 trzęsie światem, tłum. J. Maksymowicz-Hamann, Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2020, s. 130.
[4] Byung-Chul Han, The Burnout society, Stanford University Press, Stanford California 2015, s. 11.
[5] Ibidem, s. 19.
[6] cyt. za: Slavoj Žižek, s. 28.



Komentarz Piotra Wyrzykowskiego i Małgorzaty Jankowskiej do wystawy Polaka Twarz