Miękkie ciało ślimaka wytwarza muszlę, w której
może się on schronić. Podobnie do ślimaka,
człowiek zamyka się przed światem i usztywnia
w sobie, gdy to co na zewnątrz zdaje się być wrogie. Ciało staje się wtedy rodzajem skorupy, kontenerem na stale tłumione emocje.

Spiralne wnętrze schronu przywodzi na myśl muszlę wypełnioną segmentami pięter. Jego pierwotna funkcja ochronna ma obecnie znaczenie drugorzędne. Dziś schron chroni sztukę. Przed czym chronić ma jej odbiorców? Grube betonowe mury budynku hamują ciało. Działają opresyjnie. Ciało kurczy się i szuka wyjścia na zewnątrz…

Patrycja Mastej inspirując się tańcem butoh, wycięła fragmenty przedstawień ludzkiego ciała, które wprawione przez odbiorców w ruch pozwolą na ekspresję wytłumionych gestów i postaw. Poruszenie obrazu uruchomi kaskadę dźwięków, tworząc przy tym indywidualną kompozycję muzyczną dla każdej
z muszli. Intrygująca wizualność instalacji pobudzi wzrok, faktury ruchomych elementów rozpalą dotyk, przestrzenne dźwięki klarnetu ukoją słuch,
by synchronicznie wprowadzić nas wielowymiarowy proces uzewnętrznienia. Następnie porzucając pion na rzecz poziomu i oddając swe ciało wnętrzu miękkiej poduchy, zanurzymy się w emocjonalny pejzaż otaczającej nas instalacji.

Ślimak wychodząc z twardej skorupy podejmuje dialog z tym co zewnętrzne. Prawie ślepy i zupełnie głuchy wystawia swe miękkie ciało, by całą jego powierzchnią chłonąć docierające doń impulsy.
We wnętrzu schronu znajdziemy przestrzeń, która pozwoli nam na podobne uzewnętrznienie. Ukryci przed światem w betonowej muszli, tak jak ślimak wybudzający się z anabiozy, będziemy mogli rozprężyć zmysły i otworzyć się na odbiór sztuki.