David Wojnarowicz (1954–1992) w jednym ze swoich filmów komentował: „Zastanawiam się, co ten mały robaczek robi na świecie? Czy jeśli umrze, to świat to odczuje? Czy Ziemia to czuje? Czy coś będzie nie na swoim miejscu? Czy ludzie zaczną mówić inaczej, jeśli ten robaczek umrze? Czy światu lżej będzie się kręcić? Czy Ziemia będzie kręcić się trochę szybciej, jeśli coś takiego umrze? Czy jakiś dzieciak obudzi się gdzieś z krzykiem, ponieważ ten robaczek umrze? Czy powietrze będzie krążyć wokół Ziemi trochę szybciej, jeśli ten robaczek zniknie?”.

Wojnarowicz zyskał rozgłos na nowojorskiej scenie artystycznej w latach 80. XX wieku, tworząc prace będące zarówno zaciekłym komentarzem społeczno-politycznym jak i bardzo osobistym. Jego twórczość łączyła artystyczny eksperyment z wypowiedziami na temat własnej tożsamości. Zdobył uznanie bezpardonową walką ze skostniałym amerykańskim społeczeństwem, jego hipokryzją i uprzedzeniami, nadużyciem władzy, homofobią i niechęcią wobec ofiar trwającej epidemii AIDS. Wojnarowicz w swojej twórczości obierając wysoce subiektywny punkt wyjścia, dzielił się poetyckimi i poruszającymi historiami, które w konsekwencji przybierały wymiar uniwersalny.

Wystawa Z tej nocy będzie serce, w dużym stopniu zainspirowana postawą Davida Wojnarowicza, buduje opowieść próbującą ukazać zmaganie – jakby to określił artysta – „z góry wymyślonym światem”. Tytuł wystawy zaczerpnięty z wiersza Paula Celana podkreśla jej balans na granicy nadziei, miłość i transgresji. To one w wielu obszarach stanowią dla sztuki oręż prowokacji, krytyki, manifestacji buntu czy przekonań i odczuć. Wystawa ukazuje portret człowieka, który widzi w sztuce potencjał zmian w otaczającej rzeczywistości. Widzi konieczność wyzwolenia się z opresji społecznych, uznania dla inności i stworzenia możliwości życia dla każdego.

Wojnarowicz w jednej z serii swoich zdjęć zatytułowanych Arthur Rimbaud w Nowym Jorku przywołuje figurę poety wyklętego – poète maudit. Ten motyw i odwołanie do francuskiego pisarza pozostawały manifestacją wskazującą, że rolą artysty jest konfrontacja i demaskowanie mechanizmów uległości i konformizmu. Być może jest to jedyna droga dla skutecznej artystycznej interwencji w rzeczywistość.

Podobnie dla tematu wystawy kluczowe są postawy artystyczne podważające opresyjne normy społeczne, operujące strategiami subwersywnymi, tworzące sztukę zaangażowaną i relacyjną. Z drugiej strony wystawa próbuje wskazać na możliwą alternatywę budowania rzeczywistości opartej na tolerancji, relacjach międzyludzkich, niwelującej świat fałszywych granic.

***

Prolog

W liście z 13 maja 1871 roku siedemnastoletni Arthur Rimbaud pisał do swojego nauczyciela z gimnazjum Georges’a Izambarda: „Ja to ktoś inny”. To stwierdzenie stało się jedną z najbardziej intrygujących i tajemniczych deklaracji Rimbauda. Zakwestionowanie tożsamości, zatracenie w doświadczeniu, by dojść do niewiadomego w sposób nadrzędny, owładnęły życiem poety. Jednocześnie przyczyniły się do późniejszego porzucenia przez niego ulic Paryża i poezji na rzecz Abisynii i handlu bronią. Ten symboliczny krok ku milczeniu i zaniechaniu wynikał z niemożliwości prowadzenia jedynej egzystencji, jakiej pragnął. Rimbaud zerwał z literaturą, uznając, że jego poezja nie spełnia zadania, jakie sobie postawił – stworzyć nowy świat poprzez nadanie wszystkiemu nowej formy i przeznaczenia.

Ponad sto lat później postać Arthura Rimbauda przywołuje inny wyklęty artysta, pisarz, filmowiec i aktywista – David Wojnarowicz. W 1978 roku Wojnarowicz odbył podróż do Paryża, po powrocie z której zaczął fotografować na ulicach Nowego Jorku swoich przyjaciół, wkładając im maskę Rimbauda. W różnych miejscach miasta – na ulicy, w metrze, w opustoszałych budynkach – odnajdujemy samotną postać mężczyzny w masce francuskiego poety. Nowy Jork przełomu lat 70. i 80. to miejsce rodzącej się alternatywy związanej ze sceną no wave czy kinem transgresji. To okres rozkwitu gospodarczego i rozwoju rynku sztuki. Z jednej strony bogate i dynamiczne miasto, a z drugiej zbliżająca się oraz ignorowana przez władze epidemia AIDS. Wszystko to Wojnarowicz intensywnie obserwował i rejestrował, uprawiając specyficzną formę aktywizmu.

Jedno ze zdjęć cyklu przedstawia Rimbauda na tle napisu: „Milczenie Marcela Duchampa jest przeceniane”. Cytatem tym zaczerpniętym od Josepha Beuysa Wojnarowicz wyrażał ambiwalentną postawę. Z jednej strony odnosił się do modernistycznej tradycji, ale z drugiej strony stawiał pytanie, czy taki artystyczny gest jak porzucenie sztuki ma realny wpływ na cokolwiek. Czy nie należałoby go przewartościować, a być może zbrutalizować, tak aby sztuka w sposób realny mogła zadziałać? Zbrutalizować na przykład poprzez zaszycie sobie ust, co też wkrótce Wojnarowicz czyni.

To radykalne działanie, przywołujące tradycje zaangażowanego performance i body artu, było reakcją na toczącą się w latach 80. w Stanach Zjednoczonych wojnę o kulturę (dyskusja o cenzurze i dyskryminacji w sztuce) oraz kryzys AIDS. W przypadku Wojnarowicza, który niebawem sam stał się ofiarą, stawka okazała się zbyt wysoka. Milczenie równa się śmierć. Wojnarowicz upominając się o obecność, uczestnictwo i odpowiedzialność, wierzył w kreatywną siłę jednostki tłumioną jedynie przez standaryzację zachowań, nierzadko narzuconych z góry.

To, co łączy Arthura Rimbauda z Davidem Wojnarowiczem, to przede wszystkim pokrewieństwo doświadczeń i stosunku do świata. Artysta wkładając maskę francuskiego poety, przejmuje jego tożsamość, podkreślając podobieństwa w ich życiu: przemoc w młodości, poczucie odmowy wolności, pragnienie życia z dala od norm społecznych i światopoglądowych. Wojnarowicz w szczególności uczynił publicznym to, co prywatne, upominając się o pragnienia oraz miłość.
 
 
Identyfikacja wizualna: Hubert Kielan.