Krystalizacja diamentu wymaga warunków wyjątkowych. Tylko pod wpływem ogromnego ciśnienia i temperatury kruchy węgiel staje się niezwykle twardym, rzadko występującym minerałem. Procesy, które kształtują ziemię, są także tymi, którym podlega człowiek. Liczne napięcia mogą go skruszyć lub wzmocnić.
Patrycja Mastej urodziła się w Wałbrzychu, górniczym mieście na Dolnym Śląsku. Po II wojnie światowej region doświadczył prawie całkowitej wymiany ludności, a dziadkowie artystki trafili na ten obszar jako imigranci do pracy w kopalniach węgla kamiennego. Ta dzika, na nowo oswajana przez napływowych mieszkańców kraina, przekształcona przez narośl przemysłu ciężkiego, od wczesnych lat dzieciństwa kształtowała wrażliwość artystki. Kluczem do odczytania jej twórczości jest także choroba (guz tęczówki), którą uczyniła tematem swoich prac. Skupienie się na doświadczeniach płynących z ciała pozwoliło jej na skomunikowanie się z przyczyną anomalii, po której ślad wciąż tkwi w jej oku. Ta niewielka mieniąca się czernią grudka, przypomina o transformacji, której doznała.
Dziecięcy autyzm, a następnie młodzieńcza niemożność skomunikowania się i nieprzejednana potrzeba rozpuszczenia napięć skierowała Patrycję ku wytrwałemu porządkowaniu emocji i nadawaniu im kształtów. Artystka posługując się językiem mięsistych form wyraża stany ciała oraz intymność, które dzieli z bliskimi osobami. Wykorzystując metodę twórczą tancerzy Butoh, traktuje ciało jako obraz nieustannie kształtowany przez emocje. Tworzenie kolejnych prac to dla niej proces bezpośredniego sięgania do pamięci komórkowej, który umożliwia zakomunikowanie tego co dotychczas niewyrażalne na poziomie fizycznym i wizualnym. W swoich najnowszych rzeźbach wydobywa z czerni miękkiego materiału kształty, które powstają w wyniku zatrzymania się, skupienia uwagi i zidentyfikowania procesów, które tkwią głęboko w jej podświadomości. Jest to możliwe dzięki odrzuceniu przez nią skrępowania i wstydu wpisanego w europejską kulturę.
Kuratorka: Magdalena Skowrońska